Gdyby Wielka Magia istniała 15 lat temu… | Strach jest nudny!

strach jest nudny

Wczoraj byliśmy na placu zabaw i po raz kolejny odkryłam, że mój syn ma granice strachu w totalnie innym miejscu niż ja. Bo wiecie… nigdy nie wlazłam na drzewo tak na serio, na gałąź, która była wyżej niż mój tyłek. Na wycieczce do sali zabaw w podstawówce nie wlazłam na rozpiętej po skosie pajęczynie wyżej niż na wysokość 1,5 metra. Wiele razy próbowałam wejść na kolejne piętro jakiejś wieży, ale zawsze rezygnowałam. Byłam na maksa strachliwa. Nie lubiłam sportu i byłam słaba we wszystkim, co wymagało ruchu. Jeszcze parę lat temu tłumaczyłam to sobie tym, że byłam otyłym dzieckiem, w końcu jak trzeba nosić 10 kg więcej niż inni, to może być trudniej… A prawda jest taka, że ja po prostu nienawidzę robić tego, czego nie umiem. Tak strasznie boję się, że sobie nie poradzę, że będzie siara, że wszyscy będą mieć polewkę, że przy pierwszej, najdrobniejszej nawet przeszkodzie rezygnuję.

Jestem taka beznadziejna, schodzę z boiska!

W czasach nastoletnich to była wręcz moja postawa. Na przykład w gimnazjum, kiedy miałyśmy grać w koszykówkę to (zamiast od razu po rozgrzewce usiąść na ławce, gdy była siatkówka) grałam zawsze przez kilka minut. Do czasu aż po moim rzucie piłkę przejęła drużyna przeciwna. Czasem wynikało to z tego, że słabo widziałam (mam dużą wadę wzroku, a na WF chodziłam bez okularów) i rzuciłam nie do tej dziewczyny co trzeba 😉 Ale pewnie częściej po prostu dziewczyna z przeciwnej drużyny przejmowała piłkę, bo szybko znalazła się we właściwym miejscu. Ale ja uważałam to zawsze za mój błąd! Czasem nie wierzę, że to był dla mnie powód, by zejść z boiska i już do końca lekcji siedzieć na ławce. „Skoro nie umiem nawet rzucić piłki do właściwej osoby, to pewnie lepiej jak mnie tu w ogóle nie będzie, bo tylko rozwalam grę”.
Strach i niechęć do wszystkich nowości rządziły moim życiem.

Strach jest nudny!

Wielka Magia Elizabeth Gilbert jest jedną z najczęściej polecanych w moich zakamarkach internetu książek. Można z niej wyciągnąć mnóstwo wniosków, ale dla mnie najważniejsza nauka płynie z rozdziałów dotyczących strachu i odwagi.

  • Chcesz przeczytać Wielką Magię? Tutaj kupisz ebooka i audiobooka (a że to linki afiliacyjne to jednocześnie możesz zafundować mi lizaka :))

Autorka była wybitnie strachliwym dzieckiem. Matka walczyła z tym strachem konsekwentnie przekonując Elizabeth do robienia tego, czego ta się bała.

Gilbert pisze:

Zrobiłabym niemal wszystko, żeby udowodnić, że jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie. Ale moja mama niezłomnie stwierdzała „Nie, nie jesteś”.
Przez całe lata zwalczałam niewzruszoną wiarę mamy w moje umiejętności i siłę. Aż któregoś dnia, gdy byłam już nastolatką, uświadomiłam sobie, jaką dziwaczną toczę wojnę. Walczę w obronie swojej słabości? Czy naprawdę chcę za to polec?

Gilbert porzucenie roli przerażonego biedactwa przypisuje procesowi dojrzewania, poczynaniom nieugiętej matki, ale przede wszystkim uświadomieniu sobie, że strach jest nudny. Jest jednostajny, co dzień tak samo powtarza NIE.

W rezultacie strach podejmował przewidywalne, nudne decyzje, a moje życie przypominało książkę, w której sam możesz wybrać zakończenie. Niezmiennie jest nim nicość.

Strach może mieć różne natężenie, ale występuje u wszystkich ludzi. I zwierząt. Jest pierwotnym instynktem. W strachu nie ma więc nic pociągającego.

(…) obawa przed nieznanym nie jest jakimś szczególnym osiągnięciem czy powodem do dumy (…) Przez długi okres młodego i bojaźliwego życia koncentrowałam się na swoim strachu, zupełnie jakby to była moja najciekawsza cecha, gdy tymczasem była najbardziej przyziemna.

Gilbert odkryła, że ma kreatywność – jedyną w swoim rodzaju. Osobowość – jedyną w swoim rodzaju. Ma jedyne w swoim rodzaju marzenia, plany i ambicje. A jej strach nie był w niczym oryginalny.

Absolutnie nie było to unikatowe rękodzieło, tylko produkt masowy dostępny w każdej hurtowni.
I właśnie na tym chciałam zbudować całą swoją osobowość?

Postawa ofiary

I wiecie, ja też tak robiłam. Całą sobą manifestowałam swój strach i niechęć. Niektórzy znajomi do dziś wspominają, że najczęściej oceniałam coś jako beznadziejne. Kiedyś jedna z nauczycielek zapytała mnie, czy dobrze się czuję, czy nic mnie nie boli. Czułam się normalnie i zdziwiło mnie jej pytanie. Ale miałam skrzyżowane na brzuchu ręce, co mogło sugerować, że coś jest nie tak. Byłam tak niepewna siebie, że nie wiedziałam nigdy co robić z rękami i po prostu miałam je ciągle założone przed sobą – taka zamknięta, wyrażająca strach i niepewność postawa była u mnie normą. Nic dziwnego, że nie robiłam dobrego pierwszego wrażenia.

Ile bym dała, by móc urodzić się 10 lat później i trafić na Wielką Magię w tamtym momencie. Na pewno nie przestałabym się bać, ale może chociaż nie robiłabym z tego takiego wielkiego „halo”. Kiedy miałam 15-16 lat wydawało mi się, że im większą bojaźliwą ofiarę z siebie zrobię, im bardziej będę pokazywać swoją samotność i smutek, tym bardziej ludzie w końcu zaczną się mną interesować i wyrwą mnie z tego stanu, zaproszą do wspólnych działań.

Teraz wiem, że…

…to tak nie działa. Kiedy wszyscy zachowują się normalnie, rozmawiają, bawią się, a Ty siedzisz gdzieś w kącie z grobową miną ludzie albo tego w ogóle nie zauważają albo widzą to i wkurza ich widok naburmuszonego z niewiadomego powodu człowieka. Siedzisz tak dalej i dalej i czujesz się jeszcze gorzej, bo nikt nie podchodzi, nikt się Tobą nie interesuje. Nikt Cię nie kocha!

Czasem odmawiałam, bo czegoś się bałam, ale ludzie pomagali mi i mimo strachu osiągałam cel. A czasem ktoś mnie wspierał, ale mój strach wygrywał. Innym razem odmawiałam, nie uczestniczyłam w czymś, bo CHCIAŁAM żeby inni mnie namawiali, zabiegali o mnie. A potem było mi źle, bo tak się nie działo.

Strach jest meganudny, ale towarzyszy nam ciągle i bywa potrzebny. Robienie z siebie ofiary, manifestowanie swojego smutku po to, by inni się Tobą zaopiekowali, pocieszyli i wyrwali z poczucia bezsensu jest nie tylko nudne, ale i bezsensowne. Nikt nie lubi naburmuszonych bez powodu ofiar. I nikt poza Tobą nie może lepiej zadbać o Twoje samopoczucie.

Photo by Tim Trad on Unsplash