Jak oszczędzić na dziecku? Na czym nie oszczędzać?

jak oszczedzic na dziecku - dziecko w wózku sklepowym

Już słyszę te głosy oburzenia 🙂 Że co? Jak oszczędzić na dziecku? Dziecku mam żałować?

Jeśli macie w rodzinie i wśród znajomych dzieci, to pewnie jesteście w stanie nie kupić nic – ile to się naczytałam, że „dostaniesz od rodziny”. No nie, nie dostałam, bo nie mieliśmy w rodzinie małych dzieci, a znajomi są jeszcze niedzieciaci. Pewnie sporo fajnych gadżetów, które ułatwiają życie (Szumiś, którego sobie nie kupiliśmy, niania elektroniczna, ładna poduszka do karmienia) można dostać w ramach baby shower, jeśli chcesz zorganizować taką huczną imprezę i masz mnóstwo dobrych przyjaciółek 🙂 Oczywiście każdy, kto nas odwiedzał, obdarowywał nas jakimś ubraniem (to super – stąd te i tak pewnie przeszacowane 20 % nowych rzeczy, inaczej byłoby dużo mniej :)) lub zabawką (tym sposobem możecie dziecku nie kupić żadnej i mieć tyle zabawek, że zajmują pół każdego pokoju…).

W jaki sposób nad udało się nie pójść z torbami, gdy pojawił się Pierwszy? Przede wszystkim wszystkie duże sprzęty kupiliśmy używane.

Wózki

Wózek Baby Design Lupo kupiliśmy roczny, w świetnym stanie za 900 zł, podczas gdy nowy kosztował minimum 1500. Co prawda musieliśmy po niego pojechać na wieś po drugiej stronie Warszawy, ale było warto. Wózek oglądaliśmy wcześniej wielokrotnie w sklepach, więc wiedzieliśmy, że w pełni odpowiada nam np. sposób demontażu gondoli (moim zdaniem lepszy niż w większości wózków). Na dodatek trafił nam się wózek w kolorze granatowym, który chyba jest jakimś naszym kolorem rodzinnym 🙂 Nie wiem, czy to się zmieniło, ale tkaniny stosowane w modelach z 2015 roku masakrycznie płowieją. Na naszej granatowej gondoli, z której korzystaliśmy od marca do grudnia widać to doskonale.

W ramach lekkiej spacerówki kupiliśmy Valco Baby Snap 4. Weszłam kiedyś na OLXa i zobaczyłam ogłoszenie wrzucone kilka godzin wcześniej. Ten wózek miałam na oku od dawna, widziałam go też krótko na żywo, więc decyzja zapadła bardzo szybko. Może dałoby się go znaleźć taniej, ale ten był w spokokolorze i na Bemowie – szkoda było tracić szansę.

Torba, czyli na czym bym dziś nie oszczędzała

Torba dołączona do Baby Design Lupo jest bardzo słaba – totalnie miękka, z niewygodnym suwakiem i zbyt mała liczbą niewygodnych przegródek. Szkoda nam było wydawać kasę na porządną torbę, więc męczyliśmy się z nią dopóki używaliśmy gondoli.  Teraz mając lekką spacerówką męczymy się z totalnie prostym plecakiem, który najczęściej nosimy po prostu na plecach. A na krótkie wyjścia na spacer albo do żłobka zawieszam na wózku po prostu szmacianą torbę. Następnym razem zainwestowałabym jednak w sztywniejszą torbę z systemem przegródek i choć jedną zapinaną na suwak wewnętrzną kieszonką (ma ktoś coś fajnego na sprzedaż :)?).

Leżenie i siedzenie

Udało nam się także kupić parę przecznic od domu kosz Mojżesza za dwie stówki (a potem sprzedać za dokładnie tyle samo – tego akurat żałuję, bo to towar deficytowy i trudno będzie znowu jakiś upolować w takiej cenie). Łóżeczko ze szczebelkami i przewijak P. odkupił od kolegi z pracy za trzy lunche. Od innego kolegi pożyczyliśmy fotelik samochodowy (który swoją drogą nadal, za wiedzą i zgodą właścicieli, jest u nas, bo w końcu Pierwszy nie grzesząc posturą jeździł w nim bardzo długo, a teraz znów się nam przyda). Drugi fotelik kupiliśmy już nowy. Na chrzest Pierwszy dostał leżaczek-bujaczek. Na OLX wypatrzyłam wysokie drewniane krzesełko – daliśmy 180 zł za szare, podniszczone Safety 1st Timba, które sprawdza się w sumie równie dobrze jak kilkakrotnie droższy Tripp Trapp.

Ubrania

Kup rozmiar 56

Wbrew temu, co piszą na stronach i forach dla matek „nie kupuj 56, od razu 62, bo dziecko nawet nie zdąży założyć” Pierwszy przez długi czas nosił i ubranka w rozmiarze 50 (dziewczyna, od której kupowaliśmy używane ubranka miała wcześniaka) i 56. Oczywiście nie bez znaczenia jest to, że Pierwszy nie przybierał na wadze tak jak trzeba. Za duże ubrania są dla dziecka bardzo męczące. Nawet nie wiecie, ile razy Pierwszy wyciągnął nogi z nogawek i plątał się w za dużym pajacu wydzierając się wniebogłosy. Więc serio, jeśli w rodzinie nie macie koszykarzy, miejcie ten rozmiar 56 (a jeśli kupujecie w H&M to na pierwszy outfit po porodzie polecam nawet rozmiar 50).

Nowe rzeczy Pierwszego stanowiły max. 20% wszystkich jego ubranek – w ciąży kupiłam kilka pajacyków i bodziaków. Sporo noworodkowych kupiliśmy od kobiety, od której kupowałam używaną książkę „W oczekiwaniu na dziecko”.

Lumpeksy

Resztę ubranek moja mama kupowała regularnie w lumpeksie, płacąc 3-5 zł za body i może ok. 30 za zimowy kombinezon. Jestem jej za to megawdzięczna, bo niemal cotygodniowe zakupy w secondhandzie zajmowały jej sporo czasu (a ze względu na sytuację rodzinną miała go wówczas naprawdę niewiele). Podejrzewam, że zaoszczędziliśmy na ubraniach do tej pory grubo ponad 1000 zł. A kiedy nie udało mi się czegoś doprać, myślałam „spoko, to tylko 5 zł”, a nie „No i 50 zł w błoto”.

Nowe ubrania

Od razu polecę Wam konkretne marki. Jestem wielką fanką lidlowej marki Lupilu – ich bodziaki naprawdę świetnie znosiły wszelkie plamy. Jeśli kupujecie welurowe dresy, to weźcie pod uwagę, że bluzy i spodnie od kompletu totalnie nie pasują rozmiarem. Bluzę założycie 9-miesięczniakowi, a pasujące do niej spodnie 1,5 roczniakowi. Mamy już czwarty welurowy komplet i sprawdza się to za każdym razem. No ale w sumie kompletnie mi to nie przeszkadza, bo nie chcę żeby Pierwszy był matchy-matchy. Dobrze sprawdza się też H&M, szczególnie cienkie skarpetki, w mniejszych rozmiarach bez hamulców, a w większych z hamulcami. Jeśli chodzi o rzeczy z lumpeksu, to powtarzały się głównie rzeczy z H&M, zdarzało się coś z Next, teraz więcej Impidimpi.

Fun fact about me

Przez całe przedszkole i klasy 1-3 chodziłam w dresowych kompletach. Do tej pory pamiętam każdy z nich. W pierwszej klasie miałam granatowy z fluoresencyjnymi 2 czy 3 paskami (jakaś podróba Adidasa pewnie). W drugiej niebieski z elementami czerwonymi i żółtymi. W trzeciej znów ciemnoniebieski z bluzą-golfem w kolorowe paski. Mam wrażenie, że chodziłam w tym 5 razy w tygodniu, ale może to nieprawda… 

Wyjścia, sale zabaw i basen

To, z czego nie jestem dumna, to że nie chodzimy z Pierwszym na żadne zajęcia czy na basen. Naprawdę czuję się z tym często jak #złamatka, ale też zdaję sobie sprawę, że bardziej wynika to z braku czasu, chęci i siły niż braku pieniędzy. Mam nadzieję, że teraz, kiedy poznaliśmy kilka małżeństw z dziećmi i wśród naszych starych znajomych pojawią się latem niemowlaki będziemy mieć większą motywację, by gdzieś razem wyjść.

Karta Dużej Rodziny?

Drugie dziecko będzie dla nas praktycznie bezkosztowe, jeśli chodzi o duże sprzęty i ubrania. Swoją drogą, jakoś nikt o tym nie mówi, ale już przy trójce dzieci największym wydatkiem jest chyba zakup naprawdę dużego samochodu. Czy na tylnym siedzeniu można zmieścić 3 foteliki? Chyba nie, bo jak toto zaczepić? O ile nie popieram podejścia „Mam za małe mieszkanie, nie stać mnie na dziecko”, to akurat kwestia samochodu byłaby dla nas naprawdę dużym problemem. Ale nie aż tak dużym, by nie urodzić…
W każdym razie, o ile na początku dziwiłam się, że Karta Dużej Rodziny należy się już rodzinom 5-osobowym, to biorąc pod uwagę koszt samochodu, totalnie to popieram.

Jak oszczędzić na dziecku – w telegraficznym skrócie

Ponoć wszyscy czytają tylko początek i koniec tekstu, więc jeśli chcesz wiedzieć jak oszczędzić na dziecku, a nie chce Ci się czytać całości, oto esencja:

  • oszczędzaj na dużych sprzętach i ubraniach kupując je używane
  • nie oszczędzaj na własnej wygodzie (torba!), zdrowiu (czasem lepiej pójść do lekarza prywatnie niż czekać miesiącami, choć w Warszawie terminy do specjalistów dziecięcych wcale nie są takie złe – od 2 tygodni do 3 miesięcy) i aktywnościach, wspólnych wyjściach
Wpis zawiera linki afiliacyjne
Photo by Jomjakkapat Parrueng on Unsplash