Dlaczego nie czytam twojego bloga? Trzy sposoby na to, by zniechęcić do czytania bloga

nikt nie czyta mojego bloga
Praktycznie nie ma rozmowy, żebym nie rzuciła tekstem „A tak jedna blogerka…”. Obserwuję mnóstwo blogów więc nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego. Choć jakiś czas temu przeprowadziłam blogowe czystki, ciągle pojawia się ktoś nowy, ktoś inny przestaje mi pasować więc wkrótce będzie trzeba powtórzyć blogowe porządki.
Poniżej trzy niezawodne sposoby na to, żeby przy najbliższej okazji wylecieć z listy blogów, które czytam.


1. Nie wiem, kim jesteś, bo piszesz za krótkie teksty.

Niby kojarzę nazwę Twojego bloga, wchodzę na niego bo linkujesz swoje wpisy na jednej z fejsbukowych grup. Ale nie mam pojęcia, kim jesteś. Czy jesteś stara, czy młoda. Dzieciata, czy nie. Czy robisz coś poza pisaniem bloga. Czasem nawet nie wiem, jak masz na imię! Trudno się tego dowiedzieć, jeżeli twoje wpisy składają się z dwóch zdjęć i czterech zdań. Zdań opisujących zdjęcia.
To, że masz bloga wnętrzarskiego nie oznacza, że masz pisać tylko o ostatniej metamorfozie szafki kuchennej. Chcę wiedzieć skąd ją masz, czemu ją zmieniasz, co będziesz w niej trzymać i kto ci przeszkadzał w jej malowaniu.

2. Twoje kanały social media opierają się na konkursach.

Jakiś czas temu (pewnie grubo ponad rok!) znalazłam fajnego bloga parentingowego. Bardzo mi odpowiadał styl pisania i przeczytałam za jednym zamachem sporo archiwalnych tekstów. Ale teraz niczego nie czytam, bo choć dziewczyna pisze pewnie nadal o macierzyństwie, jej profil Instagramie to współpraca za współpracą, konkurs za konkursem. Ej no, można coś dostać za darmoszkę, a ja narzekam?
Gdy konkurs goni konkurs, przestaję czytać opisy pod zdjęciami na Instagramie, więc nawet nie wiem, że wrzuciłaś jakiś nowy post na bloga. A szkoda, bo może jest świetny.

3. Płaczesz, bo Mark Z. tnie ci zasięgi.

Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać, gdy na koniec każdego posta na fejsbuku piszesz Dziewczyny, dajcie lajka na znak, że widzicie ten post, bo ostatniego prawie nikt nie widział. No kurczę, trudno. Pogódź się z tym, dziewczyno. Informowanie o tym jak bardzo się napracowałaś przygotowując post wcale mnie nie przekona. W blogowaniu nie jest się wynagradzanym za godziny spędzone przed komputerem, ale za efekty.
Kiedy tak lamentujesz, że nie lajkuję czy nie komentuję chodzi mi po głowie tylko jedna myśl Czy czerpiesz z blogowania jeszcze jakąś przyjemność, czy liczy się tylko kasa, dla której tak walczysz o cyferki?„.
Aha, i błagam cię, skończ z tymi wyskakującymi okienkami na blogu.

A czemu nikt nie czyta mojego bloga?

Jest milion powodów. To te, które sama widzę 😉
  • Bo mam nieciekawe życie.
  • Bo nie piszę regularnie. Czasem jeden post tygodniami, po parę słów dziennie. Innym razem słowa same się piszą i post jest gotowy w 5 minut. Ten, który czytasz zajął mi nie więcej niż godzinę, a gdyby nie to, że piszę jeszcze ten akapit, pewnie zmieściłabym się w pół godziny.
  • Bo mam (jeszcze) mało postów. Przeniosłam się na własną domenę tylko z kilkoma wpisami z poprzedniego bloga.
  • Bo nie mam (jeszcze) Disqusa, więc po co czytać, skoro nie da się wygodnie skomentować? – AKTUALIZACJA: Disqusa już mam 😉
  • Bo nie mam ładnych zdjęć. Bo nie mam ładnych rzeczy.
  • Bo nie pokazuję swojego dziecka. Każdy lubi oglądać ładne dzieci. Musicie mi uwierzyć na słowo, że Pierwszy jest przystojniakiem.
  • (to raczej główny powód) Bo nie powiedziałam o blogu znajomym. Nie było więc początkowej fali polubień, udostępnień, obserwowań, braw i zachwytów. Im większy blog, tym chętniej go czytamy, bo pewnie coś w nim jest. A jeśli czytelników można policzyć na palcach jednej ręki, to zupełnie oczywiste, że na więcej „bloger” nie zasługuje, więc nie ma co zaprzątać sobie nim głowy.