Boję się rozmawiać przez telefon – jak bać się mniej?

Jak to możliwe, że mając telefon w domu (prawie) od urodzenia tak bardzo stresujemy się, gdy trzeba gdzieś zadzwonić? Wolimy kontakt mailowy, sms-owy, wiadomości na Facebooku – wszystko jest lepsze niż telefon. Jeśli Ty także boisz się rozmawiać przez telefon, czytaj dalej.

U mnie sprawa była jasna. Przez lata nie odzywałam się do nikogo poza najbliższymi, więc telefony nie wchodziły w grę – w końcu ryzyko, że odbierze nie koleżanka, ale jej matka, ojciec, rodzeństwo było ogromne. Jak dowiadywałam się, co było zadane, gdy nie byłam w szkole z powodu choroby? Moja siostra dzwoniła do swojej koleżanki, a ta sprawdzała zeszyty swojego brata, a mojego kolegi z klasy. Po jakimś czasie zdarzało mi się już dzwonić po lekcje, ale zbierałam się do tego pewnie cały dzień, a tuż przed bolał mnie brzuch i ze stresu chodziłam wte i wewte.

Jakim wybawieniem był dla mnie telefon komórkowy (najpierw dzielony z mamą) i zaraz potem Neostrada! Oba wynalazki trafiły do mnie dopiero w gimnazjum, gdy akurat chorowałam już dużo rzadziej 🙂 SMSy i Gadu-Gadu stały się podstawą mojej komunikacji ze znajomymi. Nie zdarzało mi się rozmawiać przez telefon ze znajomymi,  co nie pomagało w pokonywaniu strachu przez telefonowaniem do innych osób. Wypracowałam sobie jednak parę zasad, które pomagają mi zmniejszyć stres.

Boję się rozmawiać przez telefon, bo…

Choć wszystkie powody niechęci do dzwonienia i odbierania telefonów można zebrać w jedną myśl „Boję się, że się wygłupię”, dobrze jest przyjrzeć się im z osobna i zacząć działać!

boisz się, że źle coś zrozumiesz i wyjdzie z tego jakiś kwas…

Na przykład nie dosłyszysz pytania i nieopatrznie przytakniesz na coś, czego nie chcesz. Ja staram się nie odbierać telefonów z nieznanych numerów, kiedy spaceruję przy hałaśliwej ulicy. Ani tym bardziej w autobusie (pomijając kwestię dobrego wychowania, nie wiem jak ludzie są w stanie rozmawiać w autobusie czy tramwaju – ja kompletnie nie słyszę wówczas rozmówcy). OK, czasami dobrze jest odebrać od razu i mieć problem z głowy, niż potem oddzwaniać, ale sto razy bardziej stresowałabym się, gdybym musiała kilka razy w czasie rozmowy prosić „Czy może pani powtórzyć, bo nie usłyszałam?”. A po zakończeniu rozmowy pewnie i tak nie byłabym pewna, o co rozmówcy chodziło.

boisz się odebrać, bo nie wiesz, czego się spodziewać

No dobra, ja też nie zawsze odbieram połączenia z nieznanych numerów. Co jest dość głupie, bo nieraz już musiałam pożyczać telefon obcego człowieka na ulicy i dzwonić do męża, bo telefon mi padł albo zostawiłam go w domu. Cieszę się więc, że mąż nie ma lęku przed obcymi numerami 🙂 Jeśli już spanikowałeś i nie odebrałeś – sprawdź numer telefonu w internecie. Ja wpisuję go po prostu w wyszukiwarkę, albo używam jednej ze stron typu sprawdź-kto-dzwoni. Jeśli to stacjonarny numer z łódzkim kierunkowym, zakładam, że to call center. Jeśli na warszawskich – oddzwaniam, bo nigdy nie wiadomo, czy nie dzwonią z urzędu, uczelni, przychodni…

Ostatnio okazało się, że dzwoniono do mnie z przychodni, do której byłam zapisana z synem na następny dzień. Oddzwoniłam i okazało się, że wizyta jest odwołana. Gdybym nie oddzwoniła, jechałabym na darmo z dzieckiem pół miasta i straciła ponad dwie godziny. Z drugiej strony któregoś razu oddzwoniłam i pani zaczęła mnie zapraszać na sprzedaż kołder albo innych garnków. Cóż, bywa, zmarnowałam 3 minuty, ale zyskałam głowę wolną od zmartwień („Może dzwonili z dziekanatu, żeby mi powiedzieć, że brakuje mi pół ECTSa? Może ktoś szuka pracownika i znalazł w czeluściach maila moje CV?”). Pomyśl, ile możesz stracić, a ile zyskać oddzwaniając.

boisz się, że zapomnisz zadać jakieś pytanie i będzie Ci głupio zadzwonić jeszcze raz, by dopytać

Zanim wybierzesz numer wypisz wszystkie tematy i zostaw sporo miejsca na notatki. Miej też miejsce, by zapisać wszystkie dodatkowe informacje jakie uzyskasz.

Jeśli dzwonienie jest częścią twoich obowiązków w nowej pracy, zanim zadzwonisz, dowiedz się od koleżanki z biurka obok, jak wygląda typowa rozmowa z pracownikiem urzędu/sądu/księgową itd. Notuj wszystko, w miarę możliwości słowo w słowo, bo człowiek może używać wyrażeń, które w branży są dla wszystkich jasne, a dla ciebie niekoniecznie. Potem dopytasz, dlaczego na pytanie „Czy wyrok jest już prawomocny?” usłyszałeś „Zwrotka jeszcze nie wróciła do sądu”.

otwarty zeszyt długopis i telefon

sprawy urzędowe

boisz się, że rozmówca się wkurzy i niczego nie załatwisz

A wkurzy się, bo nie będziesz miał danych potrzebnych do identyfikacji, nie będziesz umiał jasno wyjaśnić,  o co Ci chodzi lub będziesz mieć mnóstwo niestandardowych pytań. Obawiasz się, że usłyszysz, że jesteś nieogarnięty, niepotrzebnie zawracasz głowę. I uwierzysz, że jesteś do niczego, skoro nawet ludzie, którzy cię na oczy nie widzieli tak uważają.

Przygotuj się jak najlepiej, wypisz wszystkie pytania itd. Ale przede wszystkim, uświadom sobie, że są (w tym kraju, w twoim mieście i bloku) ludzie, którzy dużo słabiej ogarniają rzeczywistość – ludzie starsi, którzy nie odnajdują się we współczesnym świecie, ludzie z jakimiś zaburzeniami psychicznymi i po prostu nieporadni życiowo. Oni także jakoś korzystają z urzędów – nie wmawiaj sobie, że jesteś najgorszym petentem, z jakim pani Krysia miała do czynienia.

umawianie się na spotkanie

boisz się, że źle coś zrozumiesz i np. przyjdziesz na wizytę lekarską w innym terminie

Miej przygotowane: otwarty kalendarz, kartkę i długopis, żeby pisać od razu propozycje dat i godzin, które usłyszysz. Potem zakreślisz właściwą. Zanim się rozłączysz, koniecznie powtórz datę i godzinę „Ok, wtorek, 30 listopada, godz. 13:50?” i rozłącz się dopiero, gdy rozmówca Ci przytaknie.

boisz się, że w czasie rozmowy wygłupisz się i gdy pojawisz się na miejscu, człowiek na recepcji będzie to pamiętał i zacznie się śmiać

Serio? Myślisz, że ktoś, kto odbiera dziennie kilkadziesiąt telefonów pamięta każdą rozmowę i dokładnie zapamiętuje nazwisko? A nawet jeśli… pewnie będziesz tak zestresowany samą wizytą, że w ogóle nie będziesz pamiętać o rozmowie.

rozmowa ze znajomym

boisz się, że zapadnie niezręczna cisza

Jak to powiedział mój szwagier, rozmawiając przez telefon jesteś w sytuacji wyizolowanej. Kiedy zakończy się jakiś temat, nie możesz rzucić „O, zobacz jaki billboard” albo „Niech już się włączy to zielone” jak mógłbyś zrobić rozmawiając ze znajomym na mieście. Jedyne co Ci pozostaje, to rozpocząć nowy temat (przygotuj sobie listę pytań, które zawsze warto zadać znajomym i miej ją przed oczami w czasie rozmowy) albo zgrabnie zakończyć rozmowę.

boisz się, że twój rozmówca nie jest sam i jesteś obiektem żartu

Miałam tak kiedyś nie w rozmowie telefonicznej, ale na Gadu-Gadu. Napisał do mnie kolega i rozmawiał ze mną jakoś inaczej niż wcześniej, innym tonem, na inny temat. Byłam więc święcie przekonana, że obok niego są jeszcze inne osoby i się ze mnie nabijają. Pisałam więc do niego, zwracając się do grupy ludzi, mimo, że twierdził, że nikogo obok niego nie ma… Jak było naprawdę nie wiem, ale biorąc pod uwagę fakt, że w najbliższych latach dzięki G-G nasza przyjaźń kwitła, tamta sytuacja była raczej tylko efektem mojej paranoi.

Co robić? Jeśli masz podejrzenia, że ktoś Cię wkręca, lepiej wymiksuj się czym prędzej z rozmowy i kontynuuj ją w miarę możliwości na żywo. Lepsze to niż faktyczne stanie się obiektem nieśmiesznego żartu i dostawanie drgawek za każdym razem, gdy zadzwoni telefon.

boisz się, że nie będziesz w stanie przerwać rozmowy

Błogosławiony, kto nie spotkał na swojej drodze Gadającego-Godzinami-O-Niczym. Pół życia temu padłam ofiarą gadającej koleżanki. Dzwoniła do mnie co wieczór, pewnie pod pretekstem zapytania, co było zadane (mimo, że chodziła do szkoły, więc powinna doskonale wiedzieć) i zaczynała gadać o wszystkim i o niczym. A ja nie umiałam zgrabnie zakończyć rozmowy. Dzień w dzień traciłam wątek, śmiałam się, choć nie wiedziałam z czego i szukałam sposobów na przerwanie potoku słów. Wymyśliłam więc taki myk: „Słuchaj X, ustalmy, że zawsze kończymy o równej godzinie np. pięć po, dziesięć po, piętnaście itd.”. Wpatrywałam się więc w zegarek z nadzieją, że pięć po K. będzie musiała złapać oddech przed kolejnym nudnologiem i zarządzałam koniec. Czasem działało, czasem próbowałam 3-4 razy zanim zostałam uwolniona.

Dziś już umiałabym się wbić i powiedzieć, że muszę lecieć. Tak też mówię, gdy rozmowa przestaje się kleić, nawet gdybym nie miała kompletnie nic do roboty. Masz takiego telefonicznego pożeracza energii? Jeśli możesz, przestań odbierać. Zbyt drastyczne? Nie odbieraj, ale oddzwoń w takim czasie, który będzie naturalnie ograniczony np. kiedy czekasz 10 minut na pociąg albo na wizytę u dentysty (o ile tylko nie przeszkadzasz innym ludziom w poczekalni). Dzwonisz i mówisz, że masz tylko 10 minut. I choćby nie wiem co, kończysz jak zapowiedziałeś.

Dlaczego Ty boisz się rozmawiać przez telefon? Daj znać, jak sobie z tym (nie) radzisz!

Jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na Fb!