Zamiast postanowień – one little word 2018

one little word 2018

Końcówka grudnia jakoś nie napawała mnie optymizmem. Jestem zmęczona porannym wstawaniem, codziennym odbieraniem Pierwszego ze żłobka (szczególnie gdy leje deszcz, a mnie dobija ból kręgosłupa) i jego późnym zasypianiem. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak po prostu w tygodniu wieczorem oglądaliśmy Gilmore Girls (ok, obejrzeliśmy zanim kliknęłam „opublikuj” przy tym wpisie).

Dlaczego nie mam planu na nowy rok

Wszędzie w necie królują teraz podsumowania starego roku i plany/cele/postanowienia na rok 2018. W okresie świąteczno-noworocznym miałam nadzieję przysiąść do tego tematu, ale zaraz po świętach wróciłam na trzy dni do pracy (i delektowałam się zmniejszonym obłożeniem wagonów metra – 27. grudnia rano trafiłam nawet na świątecznie udekorowany pociąg metra, niestety, smutne miny siedzących w metrze ludzi skutecznie odbierały wszelką radość życia) więc nie miałam zbyt wiele czasu dla siebie. A poza tym nie miałam pomysłu na to, co na tej liście moich celów powinno się znaleźć.

Od drugiego kwartału wszystko w naszej codzienności i tak się totalnie wywróci, więc pierwsze miesiące 2018 roku traktuję jako okres przejściowy „byle przetrwać”. A potem będziemy się musieli na nowo zorganizować. Dlatego odpuściłam sobie całkowicie plany na drugą połowę roku.

Wiadomo, lepiej mieć nawet najprostszy plan niż działać totalnie na ślepo, ale na tym etapie nie wiem nawet czego chcę. Oczywiście mam nadzieję, że to będzie ten rok, w którym w końcu znajdę pasję swojego życia, zostanę #girlboss i w ogóle świat padnie u mych stóp 😉 Ale skoro nie stało się to w ostatnich latach, kiedy liczyłam na to równie mocno, to śmiem przypuszczać, że i tym razem może nic z tego nie wyjść.
Na razie chcę więc po prostu pracować nad sobą. Drobnymi krokami zmieniać swoje nastawienie, przekonania. Poznawać, co lubię, a czego nie i spisywać wszystko to, co już o sobie wiem. Częściej zaglądać w siebie niż wpatrywać się w kolejny filmik na YT.

One little word

Kojarzycie pewnie akcję „one little word”? W zeszłym roku moim słowem było „odważniej”. No cóż, one little word nie ma magicznego działania. Nie mogę niestety powiedzieć, że to był przełomowy rok, w którym w końcu wyszłam ze swojej skorupy i pokazałam się światu. Kiedy o jednym słowie przypomniała mi Lavendaire, a potem Kasia, zaczęłam szukać słowa, które miało mi przyświecać w nowym roku.
Wiedziałam, co chcę wyrazić, ale znalezienie tego jednego właściwego słowa zajęło mi masę czasu. 1 stycznia nad ranem, kiedy nie mogłam spać i zaczęłam rozdziewiczać swój planer PSC, przyszło mi do głowy parę słów. Spędziłam masę czasu na stronach z synonimami, żeby znaleźć coś, co mnie nie odrzuca swoim brzmieniem.

Ostatecznie stanęło na THOUGHTFUL jako słowie głównym i paru innych hasłach, które równie mocno do mnie przemawiają.

Words of the year

THOUGHTFUL

Nie chcę być narwana i od razu działać, wyrokować, mówić. Jestem zbyt szybka w swoich ocenach i słowach. Często okazuje się, że są one totalnie niesłuszne i moich rozmówców doprowadzają do wściekłości. Chciałabym dać sobie chociaż 2 sekundy od kiedy ktoś przestanie mówić na przemyślenie, czy na pewno chcę coś powiedzieć, a jeśli tak, to co i w jaki sposób.
Przed thoughtful rozważałam też CALM („spokojnie, daj człowiekowi dokończyć myśl, zanim wparujesz ze swoją historią albo oceną”) i KINDNESS („nie zakładaj z góry złych intencji, załóż, że człowiek chce dobrze”).
Z drugiej strony thoughtful odnosi się też do ważnych, długoterminowych decyzji. Chcę, by moje decyzje co do pracy, finansów i miejsca zamieszkania były dobrze przemyślane, obliczone i przedyskutowane, a nie bazowały na emocjach.

EXPLORE

Chcę eksplorować przede wszystkim swoje wnętrze, talenty (może w końcu zabiorę się za swoje TOP5 z testu Gallupa?), ale też wejść głębiej w tematy, które mnie interesują. Bo musicie wiedzieć, że nie umiem spiąć się do tego, by jakieś zagadnienie poznać naprawdę dobrze, raczej ślizgam się po temacie, coś mi dzwoni, ale nie wiadomo, w którym kościele. Hmm, może dlatego od miesięcy nie zajrzałam do wykupionego kursu WordPressa?

EXPERIMENT

Zamierzam próbować nowości w jedzeniu, modzie i działalności w necie. Od kilku miesięcy chodzi też za mną przemeblowanie, ale pole do popisu mam prawie zerowe. Właściwie do ruszenia w salonie jest tylko stół i biurko, a aktualne ich ustawienie jest chyba najlepszym z możliwych 🙂

REFLECT

Więcej wsłuchiwania się w siebie i zapisywania tego np. w swoim BuJo niż uciekania w social media.

ALIGNMENT

Słowo, które wprowadziła do mojego życia Rebecca Jacobs, jutuberka, którą odkryłam w tym roku. Rebecca jest style coachem i jej podejście do mody bardzo do mnie przemawia. Spodziewam się, że jeszcze raz obejrzę wszystko, co jak dotąd opublikowała (poprzednio zajęło mi to chyba 2 dni ;)) i będę powoli ogarniać moją szafę. Bo moja malutka szafa (połowa 150 cm ikeowskiego Paxa) w 90% składa się z rzeczy, które mają ponad 5 lat, są mocno zniszczone i nijak do mnie nie pasują. Od jutra, 8 stycznia, Rebecca prowadzi 5-dniowe wyzwanie – tutaj możecie się zapisać 🙂

SPACE

Chociaż jestem bałaganiarą, to coraz mocniej odczuwam, że kolorowe zabawki w salonie i zawsze zawalone biurko mocno mnie męczą. Niby od lat jestem wkręcona w minimalistyczne kanały na YT i blogi, ale ma to raczej niewielkie przełożenie na to, jak wygląda nasze mieszkanie. W zeszłym roku doszłam do wniosku, że wcale nie mam za dużo rzeczy (no dobra, z wyłączeniem starych ubrań), a za mało miejsc do przechowywania naszego dobytku za zamkniętymi drzwiami. Postaram się zadbać o to, by swoje miejsce znalazły przynajmniej te rzeczy, których używam codziennie.
Chciałabym w miarę możliwości przenieść większość zabawek do małego pokoju, który ma w końcu stać się pokojem dziecięcym. W tej chwili jest składzikiem, suszarnią, biurem, w którym nikt nie pracuje i sypialnią Pierwszego). Mam nadzieję, że po 3 latach od zamieszkania tutaj w końcu uda nam się zrealizować półki za drzwiami w małym pokoju, pod które deweloper specjalnie przesuwał na etapie budowy drzwi!

DREAMS & STRATEGY

Mam wrażenie, że nie umiem marzyć, stawiać sobie ambitnych celów na dalszą przyszłość. A że nie umiem działać strategicznie, w ogóle stworzyć jakiegoś planu działania, który miałby ręce i nogi – tego jestem pewna! Zamierzam się więc zmuszać do planowania i rozpisywania swoich planów na małe kroki, zamiast działać zrywami i na oślep. Na razie idzie mi mocno opornie – nawet wybranie tematów postów na bloga na najbliższe tygodnie to katorga, ale będę ćwiczyć!

CONSUME LESS, CREATE MORE

Problem z entrepornografią mam od dobrych paru lat, ale totalna niemoc twórcza to kwestia ostatnich kilku miesięcy. Częściowo wynika ona po prostu z przemęczenia. Dużo łatwiej jest wieczorem przeczytać kolejny post czy obejrzeć kolejne video, nad którym męczył się ktoś inny, niż stworzyć coś swojego czy nawet pogadać z mężem. Pierwszym krokiem jest publikacja tego wpisu (nieważne, że pisałam go na raty przez 5 dni).

A Ty?

Masz swoje słowo na nowy rok? A może długą listę ambitnych celów wraz z rozpisanymi kolejnymi krokami do celu?

Jeżeli moje słowa roku 2018 do Ciebie przemawiają, możesz je pobrać i wydrukować!