Tu i teraz + małe cele na listopad 2017

tu i teraz listopad 2017

Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć tytułu? To kombo dwóch wpisów (Tu i teraz, Małe cele), które zapoczątkowała Kasia z Worqshop i które pozwalają zrobić szybko i w czytelny sposób life update. 

Czekam na

wyzdrowienie Pierwszego. Choruje już od 3 tygodni. Gdy tylko mamy nadzieję, że już mu się poprawi i puścimy go do żłobka, nagle ni stąd ni zowąd pojawia się wysoka temperatura, która po godzinie-dwóch przechodzi. Tak jak wczoraj rano i dziś po południu… W połowie października mieliśmy zacząć nowy tryb życia – P. zawozi młodego do żłobka przed pracą, ja idę do pracy jak najwcześniej i odbieram młodego koło 16.00. Jest 5 listopada i nie udało nam się to ani razu. A kasa za żłobek płynie.

https://www.instagram.com/p/BZ1E7KMhVfo/?taken-by=olabydesign

Jestem wdzięczna za

Mojego męża i jego pracę, która, choć etatowa, pozwala mu naprawdę elastycznie pracować. Połowę października spędził w domu z Pierwszym, a brakujące godziny nadrabiał wieczorami i czasem w weekendy. Czy znacie jakąkolwiek rodzinę z małymi dziećmi, w której rodzice mają regularną 8-16 czy 9-17 pracę, a dziećmi nie zajmują się dziadkowie? To kompletnie nierealny układ. Nic dziwnego, że coraz więcej osób pracuje zdalnie albo zakłada własne firmy.

Cieszę się

Że moja nowa urzędnicza praca jest choć w minimalnym stopniu czasoelastyczna. Muszę być tam codziennie 8 godzin, ale mogę zacząć o dowolnej porze między 7 a 9. Dzięki temu, kiedy P. jedzie o 7 zapisać młodego do przychodni, ruszam do pracy dopiero koło 8, a innego dnia wybiegam z domu już o 6.30, by wrócić do domu jeszcze przed 16 i móc przejąć opiekę nad Pierwszym. No i na szczęście dojeżdżam do centrum, Mordoru bym nie przeżyła!

Czuję się

O dziwo lepiej psychicznie niż fizycznie. Podobne jak Pierwszy, nie jestem w stanie pokonać choroby (choć ja, w przeciwieństwie do niego, nie byłam u lekarza) więc przynajmniej co drugi dzień budzę się z tarką w gardle. Do tego znowu mam problem z kręgosłupem, ale już za parę dni wizyta u ortopedy. Co prawda w maju dostałam skierowanie ze względu na nadgarstek, ale zamierzam cisnąć bardziej palący temat kręgosłupa.

Wieczorami padam bez sił. Ale wiem, że to wszystko przejściowe i że przetrwam więc niewiele jak na mnie narzekam. Tylko mi głupio, że P. przejął na siebie praktycznie wszystkie obowiązki, a ja jestem w domu praktycznie bezużyteczna.

Oglądam

Gilmore Girls. Do niedawna na zmianę z House of Cards, ale przedwczoraj skończyliśmy 5. sezon historii Underwoodów, więc teraz mam nadzieję przyspieszyć z Gilmore’ami 🙂 Dodatkowo co weekend pojawia się nowy odcinek Jane the Virgin. Gdy Pierwszy był na krótkich wakacjach u dziadków wyczaiłam też, że a Netfliksie jest sezon Suitsów, którego jeszcze nie widziałam, więc zaczęłam go oglądać nadrabiając zaległości z praniem i prasowaniem, ale pewnie zanim znów zobaczę co tam w korpoświecie minie parę tygodni. Jeśli chodzi o seriale, tempo mam raczej żółwie – Gilmore Girls zaczęliśmy oglądać zaraz po obronie mojej magisterki (w czerwcu) a jesteśmy dopiero na drugim sezonie 😉

Uczę się

oficjalnie uczę się wordpressa z Eweliną Muc, ale tak naprawdę od tygodni nie obejrzałam żadnego filmiku. A kiedy jeszcze oglądałam, to zasypiałam nad nimi – nie dlatego, że są nudne, ale z przemęczenia.

https://www.instagram.com/p/Ba80uEdhpK9/?taken-by=olabydesign

Chciałabym, czyli małe cele na tu i teraz

Wypadałoby ruszyć listopadowy cel z naszego planu rocznego, czyli umówić się ze stolarzem w sprawie półek (regału,  jakkolwiek to ludzie będą nazywać, bo dla mnie regał to taki mebel z półkami typu ikeowskiego Billy, a dla moich teściów regał=meblościanka). Obawiam się, że zanim zadzwonimy do stolarza minie jednak parę miesięcy, bo chciałabym zaplanować jeszcze kilka innych prac dla niego, a samo nasze wewnątrzmałżeńskie ustalanie może potrwać kilka miesięcy. Będziemy musieli przerobić zabudowę kuchni, mały pokój prosi się o szafy, które zastąpiłyby wszechobecne Kallaxy i Expedita. No i wciąż myślę o szafkach i blacie nad pralką w łazience. Budżet nie pozwoli na to wszystko, to jasne, ale wolałabym mieć jedną, spójną wizję.

W listopadzie chciałabym też załatwić sprawę prezentów świątecznych. Choć uwielbiam centra handlowe w grudniu, Last Christmas w głośnikach i wszechobecne świąteczne zestawy prezentowe, to wiem, że w tym roku powinnam ich unikać. Nie chcę wpadać w fazę „tyle fajnych rzeczy, a ja mam 20 zł w kasie zachciankowej”, tylko ćwiczyć się we wdzięczności za to, co mam.
Od zeszłych świąt myślę też o świętach bez prezentów (żeby zaoszczędzić wszystkim zachodu „Hmm, co by tu kupić tej osobie w ostatniej chwili?”), ale myślę, że warto to ustalić z rocznym wyprzedzeniem, żeby nie było potem żalu, że ktoś liczył na prezenty a nagle miesiąc przed dowiaduje się, że nic nie będzie.

Idealnie byłoby też przygotować plan roczny 2018, czyli tak naprawdę 12 celów – jeden na każdy miesiąc. W tej chwili nie mam dosłownie żadnego pomysłu, bo wiem tylko tyle, że nowy rok będzie hardkorowy i aż boję się cokolwiek planować. No ale wstępną listę pomysłów mogę już tworzyć 🙂

Pracuję nad?

Nie znajdziecie u mnie kategorii „pracuję nad” choć bardzo chciałabym pracować nad nowymi treściami na bloga. Od początku września nie mamy jednak chwili spokoju, a nie mogę sobie w tej chwili pozwolić na zarywanie nocy. Przynajmniej trzy wywiady mam gdzieś bardzo wstępnie umówione, ale moi rozmówcy pewnie już zdążyli o tym zapomnieć 🙂 Ale mam nadzieję, że uda mi się zrealizować choć jeden z dziewczyną, która wkrótce wypuszcza swój pierwszy kurs online z dziedziny, która tak bardzo dobrze pasuje do mojego ulubionego talentu Restorative. Daj znać, jeśli masz już jakieś podejrzenia 😉

  • Ann

    Życzę zdrowia! 🙂