Mam 16 lat i jestem starą panną. Pułapka wieku

jestem starą panną

W wieku 15 lat trzeba śpiewać albo grać w zespole i (wiadomo!) mieć próby w garażu. W wieku 16 lat trzeba mieć chłopaka… Takich przekonań co do wieku miałam na pęczki.  Na szczęście większości już nie pamiętam. Ale rzeczywiście w wieku 16 lat zaczęłam mówić o sobie, że jestem starą panną. Znajomi potwierdzą!

Porównywanie się do innych

Choć minęło już wiele lat, problem nie minął. Umieram wewnętrznie za każdym razem, gdy dowiaduję się, że ktoś w moim wieku lub młodszy jest w lepszej sytuacji niż ja. Czyli mniej więcej… codziennie.

Bo przecież sporo młodszych ode mnie osób pracuje w fajnych miejscach i dobrze zarabia. Większość ludzi z mojego roku pracuje w zawodzie i to w całkiem spoko miejscach (ledwo wczoraj szukając info o autorze jednego tekstu trafiłam na stronę firmy, w której gość pracuje i zobaczyłam wśród pracowników dziewczynę z  mojego roku). A ja, choć jeszcze nie skończyłam studiów, już postawiłam krzyżyk na swojej karierze w tej dziedzinie, bo nie mam dość doświadczenia.

W tym wieku powinnam już być z czegoś znana. Bo swoich znajomych umiem opisać w kilku słowach „Ta od grafiki. Ta od zdjęć. Ten od jedzenia. Ta od Erasmusów”. Powinnam być ekspertem w jakiejś dziedzinie. Mąż twierdzi, że ja jestem tą od narzekania 😉

Choć wyszłam za mąż wcześnie jak na dzisiejsze standardy, to gdy dowiaduję się, że ktoś wziął ślub w wieku 18 czy 21 lat to też mnie kłuje! Ogarniacie? I że ktoś wcześniej został rodzicem!

Załamuję się na sekundę za każdym razem, gdy dowiaduję się, że dziewczyna, którą brałam za trzydziestolatkę, bo ma męża, dzieci, biznes, ładne mieszkanie i kasę na przyjemności, właśnie obchodzi 25. urodziny.

Po co mi to?

Zazdrość, zawiść? Chore porównywanie się? Poczucie porażki? Nie wiem, co to jest. I sama się sobie dziwię, że nadal mi to nie przeszło. W wieku lat 10 czy 15 lat o porównywanie się nietrudno, bo większość czasu spędzamy z rówieśnikami i faktycznie widać kto już coś ma, czegoś doświadczył, a kto jeszcze nie. Ale już po maturze ludzie chodzą naprawdę najróżniejszymi ścieżkami. Jedni wyjeżdżają nalewać drinki na tropikalnej wyspie, inni pakują się w 6-letnie studia medyczne. Jedna rodzi trojaczki na pierwszym roku studiów, a inny ma przed sobą jeszcze kilkanaście związków i oświadczy się dopiero w okolicach czterdziestki. Po cholerę więc się ciągle porównywać? I to do ludzi z kompletnie odmiennym charakterem, innymi możliwościami i zainteresowaniami?

Porównuj się do siebie

Ostatnio gdzieś usłyszałam, żeby porównywać się do siebie, zauważać swoje postępy.

Patrząc na to, gdzie byłam 5 lat temu, muszę stwierdzić, że o ile w kwestii pracy jestem w czarnej…, to pod względem osobistym jestem duuuużo dalej, niż to sobie wyobrażałam.

A Ty? W jakiej dziedzinie nie spełniasz swoich własnych oczekiwań? 

Zdjęcie: Pexels.com
  • Ann

    Ponieważ mam wiecznie wygórowane ambicje to w każdej dziedzinie mogłabym być lepsza, ale najbardziej boli mnie ciągły brak życia towarzyskiego 🙁

    • I dlatego lubię internet – ludzie, których w większości na oczy nie widziałam pozwalają mi nie oszaleć z samotności między spotkaniami z realnymi znajomymi 🙂

  • relateka

    Bardzo trafione w punkt! Z porównywania się do innych wynika chyba tylko frustracja, ale popatrzeć na siebie, na to jak się zmieniłam, co zrobiłam – to strzał w dziesiątkę!

  • Bardzo zaintrygowałaś mnie już samym tytułem 😀 A tekst bardzo prawdziwy. Z porównywania się do innych osób zazwyczaj nie wychodzi nic dobrego, szczególnie dla nas samych.

  • Ja nadal nie porównuję się do siebie, zawsze do kogoś innego (oczywiście tych, którym się wszystko udaje). 🙁

    • Czasem sobie przypominam, że warto spojrzeć i na tych, którzy radzą sobie gorzej. Ale powinnam zrobić z tego regularne ćwiczenie wdzięczności

  • Dlatego mówi się, że powinniśmy pracować nad sobą po to, aby stać się lepszą wersją siebie. I zdecydowanie tak powinno być 🙂 ale nawet kiedy wyznaje się taką zasadę, to i tak trudno całkowicie powstrzymać się od porównywania się z innymi. Od czasu do czasu to na pewno nie jest szkodliwe, ale jak staje się to swego rodzaju obsesją, to warto rozważyć przepracowanie tego ze specjalistą 🙂

  • Uderzyłaś w sedno lub o tym, czego się nie mówi! W sumie gdzieś wyjęłaś na wierzch moje lęki – wszelkie poczucie niespełnienia. Na szczęście jest to przeważnie chwilowe, gdyż staram się myśleć co już osiągnęłam, co oceniam za dobre w swoim życiu, z czego jestem zadowolona oraz… czego tak naprawdę pragnę i dążyć do tego (a niełatwo mi ogarnąć co ja chcę do jasnej cholery:D)

    • Mnie najbardziej bawi i wkurza jednocześnie, gdy na moje „Nic nie osiągnęłam jeszcze” ludzie mówią „No co Ty, przecież dziecko urodziłaś”. Zupełnie jakbym miała na to jakiś wpływ 😀 Powoli ogarniemy co chcemy robić 🙂

  • „Porównuj się do siebie”- tak bardzo ważne!

  • Zdarzało mi się mieć podobne rozterki, ale tylko wtedy gdy dręczył mnie jakiś problem. Np. miałam pracę, w której się nie spełniałam. Wystarczyło zmienić pracę i ten problem zniknął. Ale przyznam, że skoro to zjawisko występuje „tak ogólnie” to już bardziej zawiła sprawa.

  • Skąd ja to znam….. Przyznaje, że dla wielu cholernie trudno jest nie porównywać. Niestety. Z wiekiem się przekonuję, że do niczego dobrego to nie prowadzi i trzeba po protu wziąść się za siebie i swoje własne życie. Nikt tego za nas nie zrobi. Porównywanie mamy chyba trochę we krwi. Czasem idące aż w chorą zazdrość i zawiść. Od zawsze pamiętam normą było zazdroszczenie sąsiadowi lepszego auta, lepszej pracy itd. Łatwo się też przez to nabawić kompleksów. Naszczęście jestem już na takim etapie w swoim życiu, że skupiam się na sobie i na moich bliskich. W nosie mam kto ma jaki dom i czy koleżanka ma droższą torebkę od mojej. Żyję swoim życiem i wszsytkim życzę tego samego. Pozdrawiam!

  • A ode mnie inna rada. Społeczeństwo nakreśla pewien standard życia przeciętnego człowieka. Przeciętny człowiek prowadzi facebooka, traci dziewictwo w tym wieku, bierze ślub w tym i umiera w tym. Tak było, jest i będzie. Zastanówmy się lepiej, czy to grzech żyć nieprzeciętnie? Nie. Czy to grzech żyć w innym tempie? Nie. Nie musimy porównywać się do innych, ale inni na pewno będą nas oceniać i porównywać. Nie wypierajmy się tego, nie wmawiajmy sobie, że jest inaczej. Zamiast tego zaakceptujmy siebie, a troski powoli będą znikać 🙂 Żyj własnym tempem i nigdzie się nie spiesz, skup się na sobie, swoich planach i marzeniach, a inni i tak będą oceniać. Nic z tym nie zrobisz 🙂