Pierwszy rok – udrożnienie kanalików łzowych i inne zmiany

udrożnienie kanalików łzowych

Zaczynam pisać ten post 23 marca o 23:30. Dokładnie rok temu o tej porze pakowaliśmy torby do szpitala, a mnie zaczęło łupać w krzyżu. Jak się okazało, to była tylko łagodna zapowiedź tego, jak wyglądają porodowe bóle krzyżowe… Daj znać, jeśli lubisz płakać oglądając lub czytając „my birth story” – może kiedyś opublikuję tę historię 🙂

25 marca 2016 roku w ciągu kilku godzin zrzuciłam 10 kg i przystroiłam swój brzuch wielkimi rozstępami. Na światło dzienne wyszedł nasz (wtedy jeszcze bezimienny) ziomeczek, zwany w internetach Pierwszym.

O tym jak wyglądało nasze wspólne życie w pierwszych 9 miesiącach pisałam wcześniej:
3 miesiące
6 miesięcy
9 miesięcy

Wpis opublikowany w Boże Narodzenie nie miał w sobie grama radości. Dziś dla odmiany napiszę tylko o tym, co pozytywne (więc o niezasypianiu, lęku separacyjnym i centylach sobie nie poczytacie 😉 ), ale jeśli mieliście do czynienia z trenerkami snu (NIE treserkami jak Tracy Hogg), to dajcie znać, czy warto i polećcie kogoś 🙂

Siadanie i przemieszczanie się

Młody co prawda jeszcze nie biega, ale są duże postępy.

Na początku stycznia zaczął wykazywać zainteresowanie wstawaniem i siadaniem. Wspinał się na mnie i 10 stycznia udało mu się stanąć. Zaczął też siadać, ale siedział tylko podpierając się jedną ręką albo trzymając się mnie. W tym czasie wypadła nasza wstępna wizyta w poradni rehabilitacji (na NFZ), gdzie lekarka kazała mi zabraniać małemu wstawać dopóki nie siedzi. Heloł, czy ktokolwiek jest w stanie zabronić wstawać dziecku?

Parę dni później byliśmy u fizjoterapeutki prywatnie i okazało się, że Pierwszy sam wie jak ma ćwiczyć swoje umiejętności. Pokazała co i jak i powiedziała, żeby się jeszcze za jakiś czas pokazać. Ostatecznie byliśmy u niej 3 razy i cieszę się, że mieliśmy kogo podpytać o niektóre sprawy.

Dokładnie 3 lutego, mając grubo ponad 10 miesięcy, Pierwszy odważył się usiąść bez żadnego podparcia.
W tym czasie nadal poruszał się pełzając. W końcu powoli zaczął raczkować, ale zwykle po paru krokach opadał na brzuch i pełzał – nic dziwnego, skoro w ten sposób przemieszczał się dużo szybciej. Wreszcie doszedł do przemieszczana się pół na pół – raz pełzanie, raz raczkowanie. I oczywiście chodził bokiem przy meblach.

Dwa tygodnie temu pojechałam z Pierwszym na parę dni do rodziców i ze zdziwieniem odkryłam, że tam ani razu się nie przeczołgał. Trochę mi smutno, że już nie szoruje brzuchem podłogi, bo wyglądało świetnie i nie obijał tak sobie kolan jak teraz 🙂

W tej chwili potrafi stać trzymając się jedną ręką ściany, mebla, nogawki.

Udrożnienie kanalików łzowych i chwilowe odstawienie

Aaa, najważniejsza zmiana jest taka, że w końcu nie ropieją mu oczy. W lutym byliśmy u okulistki, ta stwierdziła niedrożność kanalików łzowych i wysłała nas na ich udrożnienie. W szpitalu akurat zwolniło się miejsce i zostaliśmy zapisani już na luty, a nie na marzec. Dobrze, że rodzice nie towarzyszą dziecku przy zabiegu, bo pewnie wyglądało to koszmarnie. Ale w końcu nie musimy ciągle majstrować Młodemu przy oczach.

Ciekawym skutkiem ubocznym zabiegu było odstawienie się od piersi na jeden dzień. Zabieg miał miejsce koło 11:00. Kiedy pielęgniarka wyszła z przerażonym Pierwszym z zabiegowego, wzięłam go na ręce żeby go uspokoić, a potem chciałam go nakarmić (nie jadł od jakiejś 7:00, od 9:00 był już zakaz karmienia dzieci, które czekały na udrożnienie). Pierwszy mimo, że był już spokojny wyrywał się i krzyczał. Po jakimś czasie (musieliśmy jeszcze czekać na wypis) daliśmy jakiś obiad ze słoiczka, ale zjadł może 3 łyżki. Po wyjściu ze szpitala zaliczyliśmy jeszcze nieplanowaną wycieczkę m.in. do straży miejskiej, gdzie udało mi się w niego wcisnąć jeszcze parę łyżek dzieciożarcia. Zmęczeni trafiliśmy do domu dopiero o 15:00, gdzie znów podjęłam próbę nakarmienia go. Nic, mamowstręt totalny, dzieciożarcia też nie tknął. Nie ukrywam, że miałam dużą nadzieję, że to cudowne samoodstawienie się utrzyma. Więc trochę się cieszyłam, ale bardziej byłam przerażona wizją nocy – bo przecież jak się obudzi, to nic poza mlekiem go nie uspokoi. Nie wiem, czy pomógł mu sen, czy był tak supergłodny, ale kiedy obudził się w nocy o odstawieniu już kompletnie nie pamiętał.

Zęby, włosy i humory

Nie pamiętam, ile zębów miał w grudniu – chyba przebijał mu się siódmy i w tej kwestii nic się nie dzieje. Cztery na górze i trzy na dole.

Parę miesięcy temu zaczęły mu też odrastać włosy i ma chaos na głowie – na czole ułożona skośnie grzywka, na czubku głowy wszystkie włosy stoją w pionie, a z tyłu (tam gdzie mu się wytarły do łysiny kiedy miał jakieś 3 miesiące) są krótkie, puszyste i rosną we wszystkich kierunkach.

Od kilku tygodni Pierwszy umie wskazywać przedmioty palcami i głośno protestuje, gdy nie dostaje tego, co go interesuje. Oczywiście telefon, iPad, komputer i okulary rodziców należą do najbardziej pożądanych przedmiotów.

Najciekawsze miejsca w domu to dla niego wnętrze pralki oraz klamka drzwi balkonowych (to ostatnie ma bardzo negatywne skutki dla moich kolan i kręgosłupa). Aaaa, i oczywiście zegar na piekarniku. Pierwszy umie ustawić minutnik i gdy ten zacznie dzwonić po 5 albo 10 minutach, Młody leci, aby go rozbroić.

Od niedawna histerycznie reaguje na widok zamykających się drzwi, nawet jeśli nikt nie wychodzi. A jeśli widzi tatę wychodzącego do pracy, to już w ogóle czarna rozpacz. Ogólnie jest zakochany w tacie i to do niego właśnie mówi „ma-ma” 🙂

Na tym wpisie chyba zakończę regularne apdejty dotyczące Pierwszego, ale niewykluczone, że pochwalę się, jeśli uda nam się opanować kolejne trudności i umiejętności 🙂