Zmiany, zmiany – 3 miesiące Pierwszego

Dziś, gdy mijają trzy miesiące od kiedy Pierwszy wyszedł na światło dzienne, parę słów o tym jak jego obecność wpłynęła na mieszkanie 😉 A na koniec jeszcze dwanaście faktów z życia tego cudownego dzieciaka!

 

Kąt dla dziecka w sypialni

Pierwszy spał ze mną w sypialni przez mniej więcej dwa tygodnie. Czasem zasypiał w koszu Mojżesza, ale częściej zasypialiśmy razem przy karmieniu w dużym łóżku. Mąż wylądował tymczasowo w salonie. Kiedy miał wrócić po urlopie do pracy, ustaliliśmy, że on wraca do sypialni, a ja karmię na kanapie (siedzisko ma 160cm szerokości więc dla mnie wystarcza :)). Kosz Mojżesza wylądował więc na stałe w pokoju dziennym, gdzie Pierwszy spędza ze mną większość dnia. Nocne karmienie kończy się wspólnym okupowaniem kanapy. Czasem budzę się gdy Pierwszy jeszcze śpi i wymykam się do sypialni. Czasem śpię tam 3 h, czasem tylko 40 minut (i nawet w ciągu tych 40 minut potrafię mieć całkiem rozbudowane sny i jeszcze się wyspać! Organizm matki to świetny wynalazek).

Niedawno przyjęliśmy zasadę, że zmieniamy się z Mężem sypialnią co tydzień. Ale najczęściej Młody zasypia w salonie (jak w tej chwili, zasnął jakieś 2 h temu) i zależnie od tego, czy obudzi się zanim kładę się spać, czy nie, albo od razu dołączam do niego, albo śpię w sypialni dopóki nie usłyszę płaczu. W tym tygodniu padł rekord – spałam w łóżku do 5:00!

Miejsce dla Malucha w małym pokoju

Łóżeczko miało w pierwszych miesiącach służyć do drzemek i zabawy w ciągu dnia, ale zwykle pełni rolę stacji do przewijania i ubierania. Pierwszy od początku nie lubił swojego łóżeczka i krzywił się gdy tylko znalazł się 2 cm nad materacem. No chyba że przysnął na rękach – wtedy dla odmiany zaczynał płakać dopiero gdy się zorientował, że ktoś go wyrolował i położył w łóżeczku. Parę razy spędziliśmy wieczór na podnoszeniu płaczącego Pierwszego i odkładaniu go z powrotem gdy się uspokoił. Wiele, wiele razy.

Staram się kłaść Młodego w łóżeczku, żeby się przyzwyczajał, ale zwykle po krótkiej chwili marudzi. Być może byłoby lepiej, gdyby łóżeczko stało w dużym pokoju – wtedy mógłby obserwować jak wyjmuję naczynia ze zmywarki albo składam pranie. Ale mam przed tym opory, bo choć (po mnie) ma twardy sen i możemy swobodnie przy nim rozmawiać zupełnie go nie budząc, to przecież niekoniecznie tak będzie zawsze. Przeprowadzka do małego pokoju w późniejszym wieku mogłaby być dla niego trudniejsza.

Kosz Mojżesza

W koszu Pierwszy też marudzi (mam wrażenie, że on w ogóle nie lubi leżenia i patrzenia w biały sufit), ale jednak nieco lepiej go znosi. Czasem zabieram kosz do łazienki (np. gdy muszę wziąć prysznic, ale wolę mieć na niego oko, bo płacze), albo stawiam obok półwyspu kuchennego żeby mógł oglądać jak ogarniam kuchnię.

Uważam, że kosz to supersprawa. Nasz wyczaiłam parę ulic dalej za 250 zł. Jest na płozach, co dość mocno wykorzystywaliśmy w pierwszych tygodniach. Wkurzało mnie trochę to wypełnienie – głównie te trzy kokardki na budce. Po paru tygodniach uznałam, że skoro Pierwszy już sporo widzi, to lepiej nie ograniczać mu widoku i zdjęłam całkowicie pokrycie. Nie na długo – w fazie najbardziej przeraźliwego płaczu tak mocno odpychał się nóżkami, że obcierał sobie główkę. Wyłożyłam więc kosz rożkiem, którego poza szpitalem nie używałam już zgodnie z przeznaczeniem.
To już ostatnie chwile kosza – sporo krótszy niż np. Shnuggle i Mały już naprawdę ledwo się tam mieści. Smuteczek…

12 faktów na temat Pierwszego

  1. Urodził się z wagą 3200, ale spadł do prawie 2900 w trzeciej dobie. A ja, jak stanowi moja książeczka zdrowia, mimo wagi 2900 już w wieku dwóch lat osiągnęłam 95 centyl #pulpet
    Do kwestii wagi Pierwszego pewnie jeszcze wrócę w osobnym poście.

    Imię

  1. Choć miałam dla niego wybrane imię od miesięcy, pod koniec ciąży uznałam, że w niektórych przypadkach brzmi bardzo tak sobie. Mieliśmy wybranych kilkanaście imion, które przyzwoicie łączyły się z nazwiskiem. W końcu, już na oddziale położniczym, Mąż zaproponował to konkretne, zupełnie wtedy nie pamiętając, że nosi je mój dziadek. Przekonywałam się do niego trochę, ale musiałam przyznać, że od początku do niego pasowało. Nad drugim imieniem myśleliśmy chyba dwa tygodnie, aż do wizyty w USC. Próbowaliśmy różnych z naszej szortlisty, ale przy żadnym nie zabrzmiał z nieba donośny głos „Tak go nazwijcie”. Stanęło więc na imieniu, które było tym moim wybranym w ciąży i do którego niektórzy już się przyzwyczaili. Jak będzie starszy będzie mógł wybrać, którym chce się posługiwać. W końcu nie bez powodu w aktach notarialnych pisze się „Jan Marian Kowalski używający imienia Jan…”.
  1. Gdy tylko go zobaczyłam, stwierdziłam, że jest niepodobny do nikogo. Większość rodziny przyznała mi rację. Wygląda jak typowy, ładny niemowlak. Po jakimś czasie zauważyłam jednak, że kształt paznokci u rąk ma po mnie. Oprócz nieprostowalnego kciuka rzecz jasna! Parę dni temu ze zdumieniem odkryłam, że jego palce serdeczne są dłuższe od wskazujących. Dzielę się tą szokującą wieścią z Mężem, a ten nie rozumie o co ten krzyk, bo przecież to normalne. I zaczęliśmy czytać wyssane z palca ludowe mądrości na temat długości palców.
  1. W 20 dniu życia zaczął wodzić wzrokiem i z każdym dniem widzi coraz więcej i dalej. Najlepiej żebym była w zasięgu jego wzroku. Mały, towarzyski terrorysta.
  1. Do niedawna nienawidził czapek, ale bluza z kapturem była do zaakceptowania. Ostatnio jednak zaczął jako tako akceptować czapeczki. Uff, miałam masę stresu, gdy ja sama przy 14 stopniach chodziłam w czapce, a on w wózku leżał z gołą głową. Bałam się, że ktoś zajrzy do wózka i zabiorą nam dziecko 😀
  1. Zaczął się uśmiechać około siódmego tygodnia. Pod koniec maja zaczął też dużo gugać, pewnie dlatego, że byłam wtedy u rodziców i był w centrum uwagi więc miał z kim pogadać. Teraz, gdy jestem z nim sama przez większość dnia, zapominam, by ciągle do niego mówić i trochę się zamknął w sobie 😉

    Smoczek

  1. Nie umie używać smoczka. Wiele osób próbowało, nikt nie odniósł w tej kwestii sukcesu dydaktycznego. Około dziesiątego tygodnia Pierwszy zaczął jednak ssać kciuk (i jak na złość ten zdrowy. Jakby nie mógł ssać krzywego!). Chwilę wcześniej opanował wkładanie do buzi całych piąstek. Ślina płynie wartkim strumieniem po jego rękach i często spływa na mnie. Nie wiem, czy gryzienie palców to reakcja na stres, objaw głodu czy zapowiedź ząbkowania.
  1. Nadal nie wiadomo jaki będzie miał kolor oczu. Przez pierwsze dwa tygodnie miał praktycznie czarne, a potem jednego dnia wydawały mi się zielone, innego brązowe. Statystyka nie jest po mojej zielonookiej stronie  #TeamZielone. Raczej będzie brąz.
  1. Jest parę spraw zdrowotnych, które wymagają diagnozy i być może rehabilitacji, ale na razie nie panikuję. Na pierwszy rzut oka nie jest z nim tak źle. Staram się nie faszerować go nadmiarem leków.

    Karmienie

  1. Nie jestem fanatyczką jeśli chodzi o karmienie piersią i paręnaście razy Młody pił mleko modyfikowane (Bebilon, z butelki Philips Avent). Chcieliśmy się z pediatrą przekonać, czy jedna porcja mm dziennie wpłynie jakoś na przybieranie na wadze albo problem ulewania. Ponieważ jednak nie zauważyłam po nim poprawy ani w jednej, ani w drugiej kwestii(zresztą w obu sytuacja się w miarę ustabilizowała), traktujemy je tylko jako rozwiązanie doraźne. Przydało się np. gdy musiałam jechać na egzamin. Ostatnio wyrzuciliśmy połowę opakowania, bo na opakowaniu jest napisane, żeby zużyć mleko w ciągu miesiąca, ale na szczęście w Rossmannie można kupić mm w saszetkach. Planowaliśmy kupić laktator, ale dopóki nie będzie rzeczywiście niezbędny, nie zamierzamy w niego inwestować.
  2. Pierwszy nie umie jeszcze robić obrotów z pleców na brzuch i odwrotnie. Za to w czasie snu obraca się w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Zasypia wzdłuż, a budzi się w poprzek łóżka. W tej chwili śpi od czterech godzin, ale jeszcze nie obrócił się o pełne 90 stopni 😉
  3. Nie znosi początków podróży. Maksymalnie pięć minut od włożenia go do fotelika zaczyna wyć na cały regulator. Mnie pęka serce. Uspokaja się dopiero po paru minutach jazdy. Wygląda wtedy jakby ruszał z misją na Księżyc – skupiony, trochę przerażony, zdeterminowany. Niedługo później zasypia.

Chcesz poznać ciąg dalszy?